7. " A co mi tam ... "
" Niektórzy mówią, że Przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Ja jednak wierzę, że taka Przyjaźń jest. Chociaż granica między Nią, a Miłością jest bardzo cienka. Pamiętaj jednak, Drogi Przyjacielu : Granica między Miłością, a nienawiścią jest niemal niewidoczna. Zwłaszcza, gdy złamiesz serce Osobie nazywanej Przyjaciółką. "
Z punktu widzenia Carmen ; - Co ty wyprawiasz ?! - wybuchnęła.
- Co ? - zdołałam tylko tyle siebie wykrztusić.
- Ja-a-a myślałam, że ty-y-y jesteś ich przyjaciółką. - zaczęła się jąkać. Jej pewność siebie ulotniła się w kilka sekund. Co mi się spodobało.
- Jestem.
- Ale twoje zachowanie przed chwilą. Siedziałaś Damonowi na kolanach. I te twoje uśmiechy i spojrzenia ze Stefanem. tak nie zachowuję się przyjaciółka.
- A kim ty jesteś, żeby mówić jak ja mam się zachowywać ? - ledwo się wstrzymywałam, żeby nie podnieść na nią głosu.
- Ja nie chciałam cie obrazić. Po prostu wytłumacz mi jako to jest.- westchnęła.
- Co jest ?
- Ta wasza znajomość. Twoja i barci. - powiedziała nie patrząc mi w oczy.
- Aaa. - burknęłam.
- A więc ... Po prostu się przyjaźnimy. Ale bardziej jak rodzeństwo. - obrzuciła mnie badawczym spojrzeniem.
- Oh, mam kogoś. Tak jakby ... - powiedziałam, miałam dość tego jej spojrzenia. To co powiedziałam może i było kłamstwem, ale cóż - uwierzyła.
- O, uu ... Przepraszam.
- Okey, nic się nie stało. - mówiłam przewracając oczami. Nie miałam z nią już ochoty rozmawiać, więc następne kilka minut siedziałyśmy w ciszy dopóki nie wrócili bracia, potem ładnie się pożegnałam i poszłam do pokoju. Położyłam się łóżku, wzięłam telefon i zaczęłam pisać sms do Angeli.
Droga Angela, wszystko jest okey. Tak, miałam wizytę wilczków, ale nic złego się nie stało. Pisze tego sms, a to oznaczy, że żyję. Chyba długo tutaj nie zabawię. Miałaś racje z tym, że nie powinnam tutaj przyjeżdżać. Odpisz, proszę. <3
Wysłałam sms i zmęczona opadłam na łóżku. Dlaczego nie posłuchałam Angeli ? Może dlatego, że jak mi to tłumaczyła była pijana, ale mogłam jej posłuchać. Choć raz w życiu mogłam kogoś posłuchać. Ale nie. Przeklinam swój uparty charakter. Nie chciałam już o tym myśleć, przekręciłam się na bok z zamiarem zrobienia sobie drzemki... Kiedy się obudziłam było już szaro za oknami. Usłyszałam, że ktoś rozmawia w salonie. Po cichu zeszłam na dół. I tak jak przystało na mnie - podsłuchiwałam. Po kilku sekundach wiedziałam już kto mówi.
- Czyli to nic. - powiedziała Elena.
- Tak. - odpowiedział Stefan.
- Nic do niej nie czujesz ?
- Niee. - Czułam niemiły ucisk w brzuchu. Tak jakby miałabym zaraz zwrócić na podłogę całą krew. No i kolana dziwnie mnie zabolały.
- A ona do ciebie ? - zapytała cicho Elena.
- Jestem pewny, że nie. - powiedział tak ... cholernie spokojnie. Zapadła cisza, wychyliłam się delikatnie i ... Zobaczyłam ich całujących się. Spokojnie wstałam i wyszłam. No i oczywiście spokojnie trzasłam drzwiami o mało nie wyrywając ich. Pobiegłam w kierunku Mystic Falls, wiedziałam co zrobię. To samo co zrobiłby Damon. Pójdę się upić. Szłam chodnikami ruchliwego miasteczka. Mijały mnie uśmiechnięte twarze mieszkańców, ale oni byli ludźmi, a to już jest powód do radości. Zanim się obejrzałam stałam przed drzwiami baru. Słyszałam śmiechy, muzykę i dźwięk nalewanego alkoholu. Ten ostatni najbardziej mnie ucieszył. Weszłam i od razu podążyłam do baru. Usiadłam na jednym z krzeseł. Barman po chwili mnie zauważył i zapytał grzecznie co mi podać. No i trochę przypatrywał mi się, może sądził, że nie mam ukończonych osiemnastu lat. Tak czy siak zamówiłam whisky i zauroczyłam go. Kiedy piłam chyba trzecie whisky z kolei zauważyłam siedzącą obok mnie dziewczynę. Wyglądała góra na dwadzieścia lat. Miała jasnozielone kocie oczy, które otaczały ciemne, gęste rzęsy i burze rudych włosów na głowię. Twarz miała w kształcie serca. Jasnoróżowe, pełne usta, które teraz były wygięte w kształt bólu. Ubrana w obcisłe czarne dżinsy i luźny T-shirt z napisem AC/DC. To chyba nazwa zespołu. Osobiście wole klasyczną muzykę. A na nogach miała pomarańczowe balerinki. Nasze spojrzenie się spotkały.
- Dlaczego pijesz ? - zapytała miłym głosem.
- Bo mam problemy. - odpowiedziałam wymijająco. Na co ona zareagowała śmiechem.
- Każdy ma problemy.
- Tu się zgodzę.
- Jestem Victoria Fox. Nie wyglądasz na taką co często pije. - jej kocie oczy wpatrywały się we mnie z taką intensywnością, że zachciało mi się płakać. Choć mi się cały czas chciało płakać.
- To prawda, ale kiedyś trzeba zacząć. Jestem Carmen Dante. A ty dlaczego pijesz ?
- Przez chłopaka, Carmen. I jak mam zgadywać to też pijesz przez chłopaka. - zaśmiała się smutno. Dziwna osoba z niej.
- Tak, zgadłaś. A co on ci zrobił ?
- Zdradził, rzucił. Upokorzył. Tak w skrócie.
- A to dupek. - próbowałam ją pocieszyć. Uśmiechnęła się.
- A twój ?
- Ciężko to wytłumaczyć. Noo, on nawet nie był moim chłopakiem, ale miałam jakąś nadzieje. Która znikła kiedy zobaczyłam jak migdali się z inną. - ostatnie słowa wypowiedziałam szlochając. Ruda uśmiechnęła się klepiąc mnie delikatnie po plecach.
- Nie przejmuj się. - powiedziała. I wtedy poczułam się trochę lepiej. Uśmiechnęłam się z dawkowano i patrzyłam jak barman nalewa mi kolejnego drinka.
- Jesteś tu nowa ? - zapytała mnie.
- Można tak powiedzieć. Skąd to wnioskujesz ?
- Bo często bywam w barze, a ciebie tu nie widzę.
- Nie jestem typem kogoś kto topi smutki w alkoholu.- powiedziałam z trudem bo szumiało mi w głowie.
- Bez whisky nie przeżyłabym. - westchnęła Victoria. Zaśmiałam się. Chyba jestem pijana.
- Ja muszę już iść. - chciałam wstać, ale zakołysałam się i o mało nie upadłam. Złapała mnie z trudem Victoria.
- Może cię pod wieść ? - zapytała. Kiwnęłam głową.
Po chwili wyszłyśmy z baru. Ogarnął mnie chłód, ale mamrocząc coś pod nosem o tym gdzie mieszkam dotarłam do samochodu. Jakoś mnie nie zdziwiło, że samochodem Victori jest camaro ss 69. Nie mogąc się skupić na niczym zamknęłam oczy i poddałam sie w objęcia Morfeusza. Z punktu widzenia Victori ;
To nie miało być tak. Miałam się upić, wyhaczyć jakiegoś gościa, na przykład tego barman był niezły i miałam się z nim przespać zapominając o Jacku. A co z tego wyszło. Od worze właśnie jakąś dziewczynę do domu. Czy los zawsze musi być taki upierdliwy. A tak w ogóle to ona na jakimś zadupiu mieszka. Muszę się uspokoić. Patrze na blondynkę - śpi. Zajebiście, będę ją musiała wnieść. Choć nie powinna być taka pesymistką. Przecież to ja zaczęłam rozmowę z nią. Nawet mi jej szkoda. Wydaje się miła. Jade przez ciemny las. Wcale mi się to nie podoba. Po kilku minutach widzę duży dom, a raczej rezydencje. Mam złe przeczucia.
Przepraszam, że tak długo nie było nowego rozdziału, a ten taki krótki i mało treściwy. Ale mam brak weny. ; c A tak w ogóle jak wam sie podoba nowy sezon PW ? Mi bardzo, pomijając to, że Elenka znów nie wie z kim chce być. Szkoda mi April i Rebeki. Dziękuje za komentarze to wiele dla mnie znaczy. : *


Uuu złe przeczucie? Podobno ludzie powinni mu bardziej ufać... Ciekawe co się wydarzy?
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się szybciej ;p
Pozdrawiam ;*
Co ty chcesz, rozdział bardzo fajny ;)
OdpowiedzUsuńElka bulwersuje się o znajomość Carmen z Damonem, potem migdali się ze Stefanem -,- jezu... co za kobieta O.o
Czekam na nexta, oby był szybciej ;)
Co do sezonu, to nie jest zły. W sumie to ciesze się, że Elka jest znów rozerwana, bo jestem Team Damon ;D i czekam na jutrzejszy dzień i nowy odcinek ;D
Pozdrawiam ;*
Super rozdział, nie mogę się doczekać kolejnego. Nie bądź dla siebie taka surowa bo to bez sensu i tak super piszesz.
OdpowiedzUsuńCo do sezonu jest fajny. Elena mnie wkurza, zawsze wkurzało mnie jej zachowanie, a najbardziej że to ona zaczęła znajomość z Rebeką źle to ona z nią gadała jak z dobrą koleżanką a potem ... sztylet w plecy. Kurde ale mnie to wkurzyła. Nienawidzę Elki. ;/