3. " A to chujki. "


 "  Zdrową psychikę mają tylko Ci którzy nigdy nikogo nie kochali. "

Siedziałam na wielkiej lodówce z zapasami w " piwnicy " i popijałam krew. Była nawet dobra - Rh - .Ważne, że ugasiła pragnienie. Byłam ciekawa ...
- Aha, czyli w Mystic Falls są pierwotni, wampiry, hybrydy, wilkołaki i czarownice ? - zapytałam dla pewności. Wiedziałam dużo wampirach, wilkołakach i czarownicach. O pierwotnych tylko trochę  słyszałam, ale nie miałam pojęcia jak się nazywają w sensie imiona itp.  i jak wyglądają. A hybrydy no cóż też coś tam wiedziałam, ale ogólnie, że to połączenie wampira i wilkołaka. Szczerze - nie chce ich spotkać.
- Tak, mamy tu wesoło. - zaśmiał się. Ale był to sarkazm oczywiście.
...
Rozmawialiśmy długo, wspominaliśmy stare dobre czasy i to co robiliśmy jako wampiry. Siedzieliśmy właśnie na kanapie w salonie, lubię to miejsce - tak przytulnie. Wstałam, spojrzałam przez wielkie okno, las moim zdaniem  wyglądał mało zachęcająco.
- Będę się zbierać . - powiedziałam smutno. Nie chciałam już iść. Ale robi się ciemno, a jest tu tyle "ciekawych stworzeń ", nie chce ich spotkać tułając się nocą.
- Zatrzymam się w hotelu mam trochę pieniędzy. Nie wzięłam bagażu, nie spodziewałam się, że was spotkam. To była nikła nadzieja. - dodałam. Taaa, nikła nadzieja albo jak kto woli skrywane marzenie.
- Nie musisz. Możesz zostać tutaj.  - powiedział.  Może i wiele się zmieniło, ale nasza przyjaźń chyba wcale. Taa, chyba, nie lubię tego słowa, ale ostatnio często gości w  moim przemyśleniach.
- Noo, dobra. Pokażesz mi pokój gościnny czy mam spać na kanapie ? - zapytałam. Nie było to złośliwe, mogę nawet na kanapie spać, ważne, że mam ich blisko.
- O nie. Moja przyjaciółka nie będzie spała na kanapie, śpisz w moim łóżku ... - zaśmiał się. Spojrzałam lekko zdziwiona. To zabrzmiało dwuznacznie.
- Znaczy się w moim pokoju. Ja będę spał w pokoju gościnnym. - dodał  z uśmiechem lekko zawstydzony. Uśmiechnęłam się, ostatnio dużo się uśmiechałam. Zaprowadził mnie do pokoju. Jego pokoju. Spodobało mi się tu.
- Śpij dobrze, Carmi. Słodkich snów. - powiedział nie patrząc mi w oczy, od kiedy się tu znalazłam zachowywał się ... dziwnie ? Tak, coś w tym stylu. Natomiast Damon był taki naturalny jakby nigdy nic. Oni mnie czasem zadziwiają.
- Nawzajem Stefanie. Bardzo cieszę  się, że was znalazłam . - powiedziałam. Zamknął drzwi. Usiadłam na łóżku. Pachniało jego perfumami. W całym pokoju pachniało nim. Nie powiem, że mi nie odpowiadało to. Wyjęłam telefon z ręki i zadzwoniłam do Angeli.
-  Hey, i jak tam ? Znalazłaś ich ? - zapytała . Była to moja najlepsza przyjaciółka. Czarownica. Znamy się jakoś od 2 lat, może i nie dużo, ale dobrze zdążyłyśmy się poznać.
- Nie uwierzysz tak! Znalazłam! Są wampirami. I traktują mnie prawie tak samo . - powiedział akcentując smutno ostatnie słowa. Nie chciałam smutno samo wyszło.
- Jak to prawie tak samo ? - zapytała z lekkim oburzeniem.
- Bo oni są zakochani ... W takiej dziewczynie. Elenie. - westchnęłam.
- A to chujki. - zaśmiała się. Też się zaśmiałam. Choć Angela miała w zwyczaju obrażać ludzi, zdążyłam się do tego przyzwyczaić, czasem mnie to strasznie bawiło.
- Czekaj, Carmen, czy oni są w domu ? - zapytała.
- Tak, jest Stefan . - odpowiedziałam.
- A czasem nie podsłuchuje ? - powiedziała. Zastanowiłam się.
- Nie. Jestem pewna . Kiedy przyjedziesz ? - zapytałam. Stęskniłam się za nią. Wiem, to śmieszne, ale czuje się przy niej bezpiecznie i boje się, że gdy nie ma mnie blisko niej stanie jej się coś. Od początku naszej znajomości ją chroniłam.
- Nie wiem sama. Na razie nie mam czasu. Ale go znajdę. Obiecuje. A na razie poszukaj wspólnego języka z innymi. Wiesz może i znalazłaś ich, ale pamiętaj, że są też inni faceci na świecie. A Mystic Falls przecież roi się od podobnych tobie. Miej oczy szeroko otwarte. Niewinny flirt nikomu nie zabije. - powiedziała. Miała racje. Ten pomysł mi się spodobał, tylko ja nie jestem dobra w podrywaniu.
- Masz racje. Pozdrów wszystkich. Zwłaszcza podziękuj Megan. Musze już kończyć. Paaa. - powiedziałam. Byłam zmęczona. Psychicznie.
- Pa wampirku. Trzymaj się. - to było ostanie słowa . Potem schowałam telefon do torebki. Położyłam ją na parapecie. Mogłam wziąć jakiś bagaż ...W czym będę spa. No, dobra. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Mam pomysł. Otworzyłam szafę . Szafę Stefana. Wyjęłam błękitną koszule. Ubrałam ją. To będzie moja piżama. Oczywiście tymczasowa. O niczym więcej nie myślałam. Położyłam się do łóżka. I po chwili zasnęłam.Sen miałam spokojny. Jakby przez sen słyszałam głosy. Znajome głosy. Szepty. Zaczęłam podsłuchiwać
- I co teraz ? - zapytał  ... Damon.  Tak, to był jego głęboki baryton.
- Nie wiem. Przyjechała, jest naszą przyjaciółka. Bez wątpienia. Rozmawiałem z nią. To ona . - powiedział spokojnie Stefan. Nie noo, na serio, myśleli, ze mogę byc kimś innym. Tak, uwielbiam ich, ale czasem mnie dobijają. Choć są facetami, a ich nie da się zrozumieć.
- To dziwne. Tego się nie spodziewałem, po tylu latach odnajduje nas nasza przyjaciółka z ludzkiego życia. I jest wampirem. - powiedział starszy z braci. Wiem, ze to dziwne, ale ja się o to przecież nie prosiłam.
- Tak, tego nikt się nie spodziewał. Więc co dalej ? - zapytał młodszy. Wytężyłam słuch.
- Sam nie wiem, ale jest tym czym jest, naszą przyjaciółką. Nie wiem jak ty, ale pamiętam jeszcze nasze dzieciństwo, dzięki niej wyrośliśmy na dżentelmenów. Ona nauczyła mnie tańczyć. Była osoba ważną w naszym życiu. Później pojawiła się Katherina, trzeba Carmen to wynagrodzić. Będziemy traktować ją jak za ludzkich czasów. - powiedział Damon. Spodobały mi się te słowa. Może i Damon bywał...Egoistyczny, ale był cholernie dobrym " człowiekiem ". Miał ponad to dusze romantyka. On po prostu nie lubił okazywać uczuć, widocznie nasiliło mu się to po przemianie.
- Traktować jak za ludzkiego życia. Niech zamieszka z nami. - powiedział Stefan. Damon się zaśmiał. Co w tym śmiesznego ? Pobędę z nimi jakiś czas...Może miesiąc, a potem po prostu wyjadę.
- Jak za ludzkiego życia. A pamiętasz jak ona ciebie traktowała ? - zapytał wesoło brata. Czułam jak się rumienie.
- Tak pamiętam, jak przyjaciela. Tak samo jak ciebie. - powiedział bez zawahania Stefan. Tłumiłam w sobie śmiech.
- Będzie ciekawie braciszku.  - powiedział Damon wciąż chichocząc. Więcej nie słyszałam. Sama nie rozumiał tego co powiedział. " Będzie ciekawie. " - wiadomo, przecież Carmen wróciła do miasta, a ze mną nie można się nudzić. Trochę dziwne, jak myślę o sobie w trzeciej osobie, ale bywa. Znów zasypiałam. Nie chciałam się opierać. Zasnęłam.
Hey. Wiem rozdział krótki i dosyć nudny, ale jeszcze się poprawie. Pisze z punktu widzenia Carmen, ale za kilka rozdziałów  to zmienię. Następny rozdział będzie ciekawszy. I prawdopodobnie pojawi się jeszcze dziś. Miłego dnia. ; ]

Komentarze

Popularne posty z tego bloga