5. " Maszci los. "

" Ludzie są bezbronni wo­bec lo­su, są ofiara­mi cza­su. I włas­nych uczuć."

 Ze snu wyrwały mnie głośne dźwięki. Czy nie mogę choć raz się wyspać ? Założyłam na siebie spodnie i  jakiś sweter. Zeszłam powoli po schodach, nie chciałam nikogo obudzić. Wyszłam na zewnątrz. Zaczęłam się rozglądać. Przede mną była tylko straszna ciemność. Usłyszałam kroki. Wyszedł Stefan.
- Słyszałaś ? - zapytał zaspany.
- Taa.  - szepnęłam.
- Co to ? - zapytał zmartwiony.
- ... wilkołaki . - znów szepnęłam. Nie byłam stuprocentowo pewna, ale ten zapach. Brr.
Nagle usłyszeliśmy jakieś hałasy w krzakach. Przyjęłam pozycje obronną.
- Jak to ? - warknął. Jego obecność tu była zbędna.
- Zrozum, mam z nimi niewyjaśnione sprawy. Zabij jednego, a stado się zemści. - odparowałam wkurzona. Spojrzał na mnie zdziwiony, ale nie zadawał więcej pytań. Po chwili coś przebiegło obok mnie. Nie bałam się. Choć teraz nie chciałabym umrzeć ... Zawsze jak jest stosunkowo dobrze musi się coś spieprzyć.
Potem wszystko działo się tak szybko, za szybko ! Coś powaliło Stefana, a raczej jakiś wilkołak. Inny mnie  prawie przewrócił, byłam przygotowana, szybko zrobiłam unik. Przede mną stał wilczek sporych rozmiarów, jego żółte, dzikie ślepia wpatrywały się we mnie jak w ofiarę. Ja nie jestem ofiarą ! Chciałam się odwrócić i zobaczyć czy Stefan sobie radzi, ale zobaczyłam następnego wilka, stał dalej. Choć wciąż za blisko. Ukazywał ostre zębiska. Warknęłam. Moje kły się wyostrzyły. Byłam gotowa do walki. Jeden z wilków skoczył na mnie. Uchyliłam się i urwałam gałąź - zaatakowałam go. Bronił się zajadle, ale po kilku chwilach wbiłam badyl w jego ramię. Zwierze zawyło. Złapałam je za ogon, zamachałam się i rzuciłam o drzewo. Wilk uderzył  w konar i padł na ziemie prawdopodobnie martwy. Ale dla sprawdzenia podbiegłam do niego. Przy pomocy ostrego końca gałęzi przebiłam serce wilkołaka i wyjęłam je. Stefan w tym czasie walczył z jednym z nich i wygrywał. Zauważyła kolejnego wilka. Przyglądał mi się, lecz po chwili zaczął biec w stronę Mystic Fall.  Nie mogła tak tego zostawić. Zaczęłam go gonić. Biegłam za nim w ciemny, przerażający las. Nagle zniknął mi z oczu. Zaczęłam rozglądać się zdezorientowana.. Ał ! Co to jasnej cholery ?! Coś trafiło mnie w głowę. Upadłam na ziemie. Boli cholernie ... Zamknęłam oczy z bólu, nie wiedziałam czy je jeszcze otworze... Nie wiem ile czasu tak pogrążałam się w ciemności.Kiedy wreszcie otworzyłam oczy znów poczułam ból, mniejszy niż poprzednio. Ku mojemu zdziwieniu nade mną stało dwóch mężczyzn. Znałam ich. Stefan i Klaus. Klaus ? Do jasnej cholery, strasznie cieszy mnie jego widok.
- Klaus ? - szepnęłam.
- Tak. - powiedział uśmiechając się. Miał czarujący uśmiech.
- Carmen, ty go znasz ? - zapytał nie ukrywając zdziwienia Stefan. A co w tym dziwnego ?
- Tak, Klaus jest wampirem, tak jak my. Poznałam go dziś. - powiedziałam spokojnie. Rozejrzałam się, leżałam na jakieś polance  w lesie.
- Eee, Carmen, Klaus to pierwotny, hybryda. Ta hybryda. Ten pierwotny. - powiedział mój przyjaciel jakby mówił do dziecka. No, teraz skumałam, aha - czyli jestem głupia, noo, może  nie głupia, ale słabo kojarzę fakty.. Od razu wiedziałam w nim było coś dziwnego. Co teraz z naszą znajomością ?
- Wszystko dobrze ? Ugryzły cię ? - zapytał Klaus, nachylając się i odkrywając nadgarstek.
- Nie. Jest okey.
- Może lepiej ja już pójdę. Do zobaczenia Carmen. - powiedział pierwotny i zniknął. Przeciągnęłam się i postanowiłam przemyśleć niektóre sprawy. Stefan  podał mi dłoń i pomógł wstać. Chwile później byliśmy już w jego posiadłości. Siedziałam pod kocem w salonie popijając whisky i patrząc w ogień wydobywający się z kominka. Uspokajało mnie to. Płomyki tańczyły jak zaczarowane. Ku mojemu zaskoczeniu Stefan usiadł koło mnie.
- Nie spotykaj się  z nim więcej.- oznajmił mi nie patrząc nawet na mnie. Zmierzyłam go wzrokiem.
- Dla twojego bezpieczeństwa. Wiesz przecież, on lubi bawić się, manipulować. - dodał.
- Dobrze. - powiedziałam cicho czując na sobie jego baczne spojrzenie. Wtedy okłamałam go po raz pierwszy. Potem Stefan poszedł spać, ja nie mogłam zasnąć. Wierciłam się pod kocem.Znów popiłam whisky i spojrzałam w ogień. Mimowolnie zaczęłam wspominać ostatnie spotkanie z Megan.


" Siedziałam na skórzanej kanapie w pokoju hotelowym. Czytałam książkę Kinga " Łowca snów " i czekałam. Nagle ktoś zapukał. Powoli poszłam do  drzwi i  je otworzyłam. Moim oczom ukazała się nie kto inny jak Angela. Miała podbite oko, rozmazany makijaż, podartą bluzkę z jakimś metalowym zespołem, ogólnie była w opłakanym stanie co ostatnio zdarzało się jej zbyt często. Oczywiście była też pijana, jak zawsze. Spojrzała na mnie karmelowymi oczami, zachwiała się i poleciała na podłogę. Przewróciłam oczami teatralnie. Wzięłam ją na ręce, nie była ciężka i położyłam na kanapie.
- Znów piłaś. Co tym razem ci się stało ? - powiedziałam. Nie za bardzo się martwiłam, bo wiedziałam, że tej dziewczyny nic nie zabiję. A rozróba to jej hobby.
- Nachalny facet. - westchęła.
- Nie musiałaś się w bójkę wdawać od razu. - pouczyłam ją. Znów.
- Żyje się raz. - zaśmiała się. Po chwili śmiech przerodził się w kaszel. Poklepałam ją po plecach.
- Idź spać. Jutro pogadamy jak wytrzeźwiejesz. - burknęłam i przykryłam ją kocem. Przyzwyczaiłam się już do tego scenariusza - ona pijana, ja gram niańkę. Bywało gorzej, przynajmniej nie musiałam jej szukać i wycierać jej rzygów z podłogi. Ale czego się nie robi dla przyjaciół. No właśnie, czego ? Poszłam do swojej sypialniany, przebrałam się w koszule nocną i  poszłam spać. Tej nocy znów miałam koszmary. 
Następnego dnia przeżyłam spore zaskoczenie.
- Pomożesz mi. - oznajmiła zamiast zapytać Angela. Chamstwo w chamstwie.
- Jak zawsze, ale najpierw powiedz w czym. - byłam znudzona i nie wyspana, a to niebezpieczna mieszanka.
- Popilnujesz mojej siostrzenicy - Megan. Pamiętasz ją ? Obiecałam Ruth, że kogoś znajdę na jej opiekunkę, bo musimy pojechać do rodziny w Kanadzie, odprawić rytuał odegnania duchów, które męczą ciotkę Ann.  - odezwała się.
- Tak pamiętam ją. I nie ma mowy. - odparowałam. Nie mam zamiaru zajmować się dzieckiem. Angelą jeszcze co jakiś czas mogę, ale nie tą małą dziewczynką. Ona jest trochę przerażająca nawet jak na mnie.
- Obiecuję, że nie będziesz się z nią nudzić.- krzyknęła mi do ucha i przytuliła mnie, z  trochę za dużym entuzjazmem. Kiwnęłam głową, byłam ciekawa co to znaczy - nie będziesz się z nią nudzić ? Mam złe przeczucia.
I kilka dni potem się dowiedziałam się o co chodziło Angeli. Akurat siedziałam na ciemnofioletowej sofie w salonie Ruth - siostry mojej przyjaciółki,  obok Megan -  dziewczynki dziesięcioletniej, która z pozoru wyglądała jak każda inna, miała rzadkie blond włosy, lekko kręcone i jasnozielone oczy dużych rozmiarów, była miła i spokojna, ale także niebezpieczna. Bardzo silna czarownicą, bądź co bądź pochodziła z rodziny samych silnych czarownic. Wiedziałam, że miewa ona wizje, ale i tak to co się stało zaskoczyło mnie. Oczy dziewczynki zaszły mgłą i porozrzucała kredki, którymi rysowała po całym pokoju. Zaczęłam mówić coś  po łacinie, ale szeptem, nic nie zrozumiałam. Przestraszyłam się.
- Musisz ... - szepnęła w zrozumiałym dla mnie języku.
- Musisz wrócić tam gdzie to się zaczęło, by wiedzieć kim jesteś i coo... ci potrzebne do szczęścia. Musisz ... - powiedziała i wzięła do ręki jedną ze swoich kredek, która leżała najbliżej i zaczęła coś pisać po stole.
- Przeczytaaaj... Wtedy zrozumiesz... - szepnęła,i opadła bezwładnie na sofę. Nie zwracając na nią uwagi, nachyliłam się nad stołem i z przerażeniem wymalowanych na twarzy, przeczytałam na głos ;
- Mystic Falls ..."



Czasem zastanawiam się - jaki to ma sens ? Po cholerę tu przyjechałam. Zyskałam coś ? Tak jakby... niby odzyskałam przyjaciół. Ale oni nie są tacy jak w  moich wspomnieniach. Przecież wszystko się zmieniło. Nawet ja. Jestem ponad stuletnią wampirzycą. Czymś co nie ma prawa żyć.A jednak jestem. Jakbym znalazłam wampira, którymi to zrobił ! Ohh ! Porozrywałabym go. A tak w ogóle jak Stefan może mi zabraniać czegokolwiek. Za kogo on się uważa. Rozumiem, ze Klaus zrobił wiele złego, alee mnie nie skrzywdził. Chciał mi pomóc. Ja o widzę w jego oczach do cholery. On jest po prostu strasznie samotny, noo ... Może jest trochę sadystyczny, ale który wampir nie jest ? Niech pierwszy rzuci kamieniem.   Z moich myśli wyrwał mnie szum wiatru za oknem i dźwięk kropi deszczu bębniących w szkło. Poczułam się bardzo senna. Przykryłam się szczelnie kocem i zasnęłam. Miałam bardzo ładny sen - taki kolorowy, choć czułam się obserwowana przez parę zielonych oczu. Pięknych oczu.
Okey, notka jest.  Teraz jestem u kuzynki i cieszę się wakacjami. A co do notki, to mogło być lepiej. Po prostu chciałam trochę urozmaicić opowiadanie, bo nie każdy chce wciąż czytać o problemach miłosnych. Miłego dnia i dziękuje za komentarze.  <3

Komentarze

  1. Ja akurat wolę akcje od miłosnych rozterek, dlatego cieszę się że ją dodałaś. :) Świetny rozdział więc nie mogę się doczekać następnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz to ja już nie wiem. Na początku byłam pewna, że Carmen będzie z Damonem, potem ze Stefanam, ale teraz to chyba myśle, że z Klausem. Sama już nie wiem... Ciekawe o co chodziło w tej wizji małej wiedźmy... Eh.. już nie mogę się doczekać kolejnej notki. Pisz szybko i wpadaj do mnie na bloga ;p
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. http://new-life-damon.blogspot.com/
    nowy rozdział, zapraszam ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, ale masz zamiar zrobić mały czworokącik? Carmen-Damon-Stefan-Klaus? :) już nie ogarniam, najpierw myślałam że będzie z Damonem (no bo z kim innym?) potem że może jednak ze Stefanem... a teraz myślę że z Klausem. ;D
    zaciekawiła mnie ta wizja Megan... ciekawe o co chodzi. ... ;>
    czekam na nexta, ale mam nadzieję że w następnym będzie Damon!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

3. " A to chujki. "