4. " Dżentelmen. "

" Miłość to jedyne wyjście z samotności. "
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek - 10.46. Ta, trochę późno. Ale przynajmniej się wyspałam. Ubrana w koszule Stefka zeszłam na dół. Nasłuchiwałam. Damon ? Tak, Damon spał. Nawet delikatnie pochrapywał. Stefana najwidoczniej nie było. Ciekawe gdzie poszedł ? Ale przecież to nie jest moja sprawa. Weszłam do kuchni. Usiadłam na blacie i zaczęłam grzebać po szafkach. Po krótkiej chwili znalazłam to czego szukałam - worek krwi, nalałam sobie trochę w szklankę, nie byłam zbytnio głodna, ale tak na wszelki wypadek nie zaszkodzi. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Chwile później w drzwiach ukazała się ... dziewczyna. Brązowe proste włosy i  ciemnobrązowe oczy. Znałam ją? Ale to nie mogła być ona. Nie, czułam bym gdyby była, ale była tak podobna. Jej spojrzenie przywołało dawne wspomnienie ...

"Szłam korytarzem. Stałam przed drzwiami pokoju Stefana. Zapukałam. Nic.Zapukałam drugi raz. Wreszcie z wolna drzwi się otworzyły a w nich ukazała mi się postać. Katherina Pierce. Ta osóbko wiele zmieniła w moim życiu. Nie całkiem na lepsze. Westchnęłam. Próbowałam spojrzeć co było za Katherina, ale w pokoju panowała ciemność. Złowroga ciemność.
- Witaj, Katherino. Czy jest Stefan? - zapytałam. Próbowałam być miła, ale jej nie znosiłam. Była zbyt miła, zbyt delikatna. Brrrr. Sztuczna taka trochę. Te jej uśmiechy, trzepotanie rzęsami,stroje i zabawy. Pffff. Nie bawiły mnie ani trochę.
- Może tak. A ty w jakiej sprawie? - zapytała oschle. Dobrze, wiedziała, że nie pałam do niej sympatią.
- Chciałam z nim porozmawiać.- powiedziałam wymijająco. Moja sprawa o czym. Zaśmiała się.
- Z czego się śmiejesz ? - zapytałam. Denerwowała mnie.
- Z ciebie. Wiesz, bo ty dalej  myślisz, że oni są twoi .- powiedziała kpiąco. Co ona sobie wyobraża?! Oni nie są rzeczami. Nie są niczyją własnością. Czekała na moją reakcje.
-  Oni nie są przedmiotami. Nie są ani twoją ani moją własnością.- powiedziałam powoli i spokojnie.
- Oni są moi. I już zawsze będą moi.- zabolały mnie te słowa. Sama się temu zdziwiłam.
- Wyrządzasz im krzywdę. - powiedziałam szeptem.
- Czym ? - odezwała się cierpko. Była głupia, czy naprawdę nie rozumiała?
- Oni są  dobrzy. Kochają cię.  Całym swoim sercem. A ty zachowujesz się jak... jak dziwka! Sypiając z nimi na zmianę, bawiąc się nimi! - warknęłam. Z natury jestem spokojna, ale ciężko patrzy się jak osoby ci bliskie, są krzywdzone tylko, dlatego,że się zakochały.
- Co powiedziałaś ?! - prawie krzyknęła. Zdziwiło mnie to. Myślałam, że lepiej panuje nad emocjami.
- Prawdę, dziwko. Bo tym właśnie jesteś. Nie masz szacunku do siebie! I do innych. - krzyknęłam. Spiorunowała mnie wzrokiem. W jednej sekundzie jej ręka znalazła się na mojej szyi. Zaczęła mnie dusić. Nie mogłam oddychać. To było okropne.  Bałam się. Z kąt do jasnej cholery w niej tyle siły?! Zaczęłam machać rękami i nogami. Boli. Bardzo boli. Nagle rzuciła mnie o ścianę. Złapałam się za głowę, będzie siniak. Ał! Cholera. Jak boli! Stała na wprost mnie i mierzyła mnie wzrokiem. Zaśmiała się. Tego już za wiele.
- Nie śmiej się dziwko! A żebyś w piekle sczezła!Tego ci życzę! - krzyknęłam. Nie bojąc się jej reakcji. Zabić chyba by mnie nie mogła.
- Zamknij się. Zaczynasz mnie denerwować. Jak tak dalej pójdzie długo tu nie zabawisz. - powiedziała poważnie, spokojnie. Wrogim tonem. Prychnęłam. Zatrzasnęła drzwi. Wstałam. Przeszłam kilka kroków. Przystanęłam. Spojrzałam na lustro wiszące na ścianie. Zlękłam się. Zakryłam szalem szyje, która była z lekka zraniona od jej paznokci i w niektórych miejscach odznaczył się kolor fioletowy. Nie chciałam by Stefan miał problemy, mogli by pomyśleć, że on to zrobił. Nie rozumiem skąd w niej tyle siły. Wiem, że jestem słabsza od niej ... Nie boje się jej. Chyba. "


Wspomnienie się rozmyło. To nie mogła być ona. Wiem, że jest wampirem, a przede mną stoi człowiek. Choć słyszałam o pewnej legendzie.
- Eee, witaj . - powiedziałam powoli . Aaaa, jeśli to ta cała ich ukochana ? Prawdopodobnie to ona. Czyli legenda okazała się prawdą. Jest tyle milionów kobiet na świecie, a oni musieli wybrać sobowtóra Katheriny. Boże, oni są dobijający.
- Hey. Ty jesteś Elena ? - zapytałam, chce się upewnić.
- Tak, a ty ? - zapytała zdziwiona, że ją znam. Czyli jednak chłopcy nie mają gustu i wyobraźni.
- Carmen Dante. - uśmiechnęłam się. Nagle jakby znikąd za mną pojawił się Damon.
- Witaj Eleno. - powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Czarował ją. Oj, Damon.
- Cześć. - powiedziała. Miała dziwny ton głosu.
- Widzę, że poznałaś już Carmen. Tak w skrócie - jest wampirzycą i moją jak również Stefana przyjaciółką z ludzkiego życia. W sensie wychowała się z nami. Zaskoczyła nas jej wizyta. Nie wiedzieliśmy, że stała się wampirem. Od wczoraj mieszka z nami. - powiedział szybko, niezważająca na to, że Elenka mogła czegoś nie pojąć. Jest człowiekiem bądź co bądź.
- Aha. - pokiwała głową z dziwna mina. Chyba ją to zaskoczyło. Mnie na jej miejscu też by to zaskoczyło, na moje szczęście lub pech nie byłam nią.
- Carmi, fajna piżama. - zaśmiał się Damon. Miał widocznie dobry humor.
-  Dzięki, nago nie będę spać ale następnym razem wezmę twoją koszule jeśli oczywiście pozwolisz. - również się zaśmiałam. Elena patrzyła na mnie... na nas zdziwionym wzrokiem pełnym obaw. Nie musi mnie się bać. Póki co. Pogrążona w swoich myślach, nie zauważyłam, że Elenka topiła się w oczach Damona. Okey słodko, mnie to nie bawi.
- Pójdę się przebrać . - powiedziałam i jak najszybciej poszłam do pokoju Stefana. Założyłam wczorajsze ciuchy. Wzięłam torebkę i stwierdziłam, że jeszcze trochę tu pobędę. A więc czas ruszyć na zakupy. Zeszłam  na dół. Oni siedzieli na dole. Rozmawiali o czymś co widocznie ich cieszyło. Usłyszałam jedynie urywek rozmowy ;
- Dał chyba spokój. Na razie nie mamy się czym martwic. Od dawno nie było go nawet widać w okolicy. Chyba wyjechał ... - o czymkolwiek albo o kimkolwiek mówiła, mało mnie to interesowało. Spojrzałam na nich,a ci znów pogrążali się w swoich spojrzeniach i krzyknęłam  stojąc w progu ;
- Idę na zakupy !
- Tylko się nie zgub. - powiedział wesoło Damon. Taa, jak byłam człowiekiem ciągle się gubiłam. Mam zero orientacji w terenie. Damon ze Stefanem często mnie potem szukali. Miłe wspomnienia.
- Najwyżej mnie poszukasz. - powiedziałam. I poszłam. Choć się dziwnie czułam zostawiając ich tak całkiem samych.
Następne kilka godzin spędziłam na chodzeniu po sklepach. Wreszcie byłam obwieszona torbami. Zmęczyłam się i trochę znudziłam. Uwielbiam zakupy, ale o niebo lepiej chodzi się po sklepach z kimś niż samemu, brakuję mi Angeli. Usiadłam na ławce. Torby położyłam obok. Nagle zawiał silny wiatr i chusta, którą miałam na włosach, poleciała, zaczęłam ją gonić, wyglądało to komicznie. Jest ! Złapałam ją. Nagle usłyszałam śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam przystojnego mężczyznę siedział na ławce i ... śmiał się ze mnie. Przystojny to on był - ciemny blondyn o zielonych oczach. Hmn. Czy ja gdzieś już tych oczu nie widziałam ? Nie, chyba nie. Wydawał się znany, a jednak obcy. Starszy ode mnie. W moim typie. Angela radziła bym sobie kogoś znalazła. Oczywiście nie od razu znalazła, ale poflirtować mogę. Uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej. Kiedy tylko się zbliżyłam wstał. Uśmiechnął się.
- Witaj. - powiedział wesoło. Miałam dobry humor.
- Witaj piękna. - powiedział z brytyjskim akcentem. No pięknie ... Zarumieniłam się. Taa, wiem wampiry się nie rumienią, ale ja jestem cholernym wyjątkiem.
- Jestem Carmen . - odezwałam się. Lekko zdenerwowana. Ciężko to przyznać, ale byłam zdenerwowana.
- Miło mi cię poznać Carmen, jestem Klaus. Dopiero przyjechałaś ?- zapytał. Miał dziwne imię. Sama nie wiem. Dziwnie od niego pachniało. Tak jakby wampirem ale jakoś inaczej. On był wampirem ?
- Mi także miło. Tak, w odwiedziny do znajomych. - powiedziałam spokojnie, patrząc mu  w oczy. Jak ja ubóstwiam zielone oczy.
- Tak myślałem, od dawna nie widziałem tu tak pięknej wampirzycy. - powiedział z diabelskim uśmieszkiem. Nie podobało mi się to. Ale on mi się podobał.
- Tak, więc wiesz sama, że życie wampira nie jest łatwe. - dodał. Miał racje. Nie było. Choć nie było też nudne, np. można było biegać nago wokół wierzy Eiffla w wampirzym tempie, ale oczywiście nigdy tego nie próbowałam. Po chwili usiadł na ławce i kiwnął ręką bym do niego dołączyła. Następne godziny spędziliśmy na rozmowie ; o podróżach, sztuce, wampirach. Dużo rozmawialiśmy i chyba byliśmy w jakiś sposób do siebie podobni. Oboje byliśmy samotni. Kiedy byliśmy w trakcie miłej pogawędki - Klaus złapał za telefon, chyba dostał sms. Kiedy go czytał przewrócił oczami. Wstał, schował telefon do kieszeni skórzanej kurtki.
- Muszę już iść. Przepraszam Carmen. - powiedział szarmancko.
- Nie nic nie szkodzi. Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy. - powiedziałam uśmiechając się i mrugnęłam porozumiewawczo okiem.
- Masz bardzo trafne przeczucie. - powiedział i odszedł. Usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć co przed chwilą się stało. Był wampirem i to starym, był po prostu dżentelmenem. Robiło się coraz później. Kilka minut potem byłam już w domu braci. Zaniosłam zakupy do pokoju i usiadłam na fotelu na przeciw kanapie. Na kanapie leżał Stefan ciężko wzdychając. Był widocznie smutny.
- Jak ci minął dzień ? - zapytał niespodziewanie.
- A dobrze.- uśmiechnęłam się.
-  Nie nudziłaś się zbytnio ? - zapytał.Ooo, zainteresował się mną.
- Nie, poznałam naprawdę miłego ... miłe osoby. - powiedziałam szybko. Otworzył oczy. Usiadł koło mnie i oparł głowę o poduszkę.
- A tobie dzień nie zbyt minął ? - zapytałam. Choć widać, że nie najlepiej.
- Bywało lepiej. - powiedział markotnie.
- Stało się coś ? - nie dawałam za wygraną.
- Ostatnio wszystko jest do chrzanu. - westchnął. Przewróciłam oczami.Pesymista z niego.
- Oj, Stefan, Stefan. - powiedziałam i wstałam. Spojrzałam na niego, był blady. Dawno nic nie jadł. Pomęczę go. Złapałam go za rękę i pociągnęłam. Zerwał się na nogi i spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Co ?- zapytał.
- Wyglądasz jak trup, pomijając, że nim jesteś. - powiedziałam śmiejąc się.
- Dziękuje. - odezwał się. Marudził. On zawsze marudzi. Spojrzałam drzwi na zewnątrz były otwarte. Puknęłam go delikatnie w ramie i krzyknęłam ;
- Gonisz! - odskoczyłam. Spojrzał zdziwiony i kiwnął przecząco głową.
- Stefan! Proszę! - powiedziałam błagalnym tonem. Prychnął.
- Stefuś, to, że wszystko się wali, nie znaczy, że masz cały czas leżeć i zamieniać się z głodu w wiór. Choć do lasu, zapolujemy. - uśmiechnęłam się. Był głodny. Wiedziałam, że się zgodzi.
-  Okey. - powiedział wreszcie z lekkim uśmiechem. Cel osiągnięty - poprawiłam mu humor.
Kilkanaście minut później, rozdzieliliśmy się. Czekałam na niego pod drzewem. Bo w lesie przecież jest mało drzew. Czekam, czekam. Nagle zadzwonił mój telefon. Zdziwiona odebrałam. W słuchawce usłyszałam trochę zdenerwowany głos Angeli.
- Wszystko okey ? - zapytała ostro .
- Tak. O co chodzi ? -  zapytałam coraz bardziej zdziwiona.
- Boże! Carmen uważaj. Megan przewidziała, że będziesz mieć problemy z .. no wiesz. - powiedziała zmartwionym głosem moja przyjaciółka.
- Z czym ? - zapytałam.
- Z wilkami! - warknęła.
- Znowu. - westchnęłam. Tak, ja i wilkołaki mieliśmy małe sprzeczki. Tak jakoś wyszło, że jeden taki wilczek z bardzo ważnej i licznej  rodziny wilkołaków się we mnie zakochał, ja go lubiłam, ale się narzucał, nie kochałam go, nie można kogoś zmusić do miłości. Ja kochałam... A z resztą nie czas na takie rozmyślania. Na początku nie wiedziałam, że jest tym kim był, ale pewnej nocy mnie zaatakował prawdopodobnie niechcący, zabiłam go. Potem się dowiedziałam kim był. I tak jakby wkurzyłam jego rodzinę od tego czasu mam z wilkami na pieku. Większość z nich, z tej rodziny wybiłam, ale czasem mnie jeszcze atakują. Rodzina Angeli też miała z różnymi stworami problemy, które pomagałam rozwiązać .
- Nie martw się. - pocieszałam.
- Ale uważaj. - powiedziała zmartwiona.
- Ja zawsze uważam. - zaśmiałam się. To było oczywiste kłamstwo.
- Nie wybaczyłam bym sobie gdyby coś ci się stało . Tyle razy mi pomogłaś ...
- Taa, wynosiłam cię pijaną z baru. - przerwałam jej.
- Dobra muszę kończyć. Będę dzwonić. - zapewniłam ją.
- No, dobra. - powiedziała i rozłączyła się .
Chwile potem przyszedł Stefan.
 ...
Tej nocy nie mogłam zasnąć. A kiedy to wreszcie zrobiłam miałam koszmary ... Dziwne i nieznajome mi twarze. Moja śmierć. Płacz dziecka i płacz... Angeli. 

Hey, musiałam dodać do tej historii Klausa, bo go uwielbiam. Carmen nie jest głupia, ale nie wie, że jest on hybrydą, dowie się niedługo. Może zakończy z nim znajomość ? O tym w następnym rozdziale. Przez kilka dni rozdziało może nie być bo przyjeżdża moja kuzynka. Miłych wakacji. A i dziękuje jeśli w ogóle ktoś to czyta. ; ] ;* .

Komentarze

  1. Świetny rozdział, a włączenie Klausa było genialnym pomysłem, również go uwielbiam. :)) Zapraszam do mnie :http://florence-salvatore-story.bloog.pl/ ! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za komentarz. ;) oczywiście, jeżeli możesz powiadamiaj mnie o nowych odcinkach. ;) na prawdę świetnie piszesz. pozdrawiam!

    www.nasza-1000-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoje opowiadanie. Osobiście też uwielbiam Klausa, dlatego cieszę się, że znalazłaś dla niego tu miejsce ;)
    Rozdział wciągnął mnie strasznie, nie mogę już się doczekać kolejnego.
    Ale co się stanie kiedy Carmen dowie się, że Klaus jest hybrydą? Mam nadzieję, że nie będzie na niego patrzeć przez pryzmat tego co naopowiadają jej przyjaciele. Przecież ona nie musi go nienawidzić.
    To nie jest jej wojna... Chyba, że ją w to wciągną.. :( Ale ja tak bardzo nie chce, żeby ona znienawidziła Klausa... ;(
    Ach, chyba już za bardzo zaczynam sama wymyślać co może się stać. :)
    Chciałabym chyba, żeby Carmen i Klaus byli razem. :D
    Ale zrobisz to co uznasz za słuszne.
    Masz świetny blog, oby tak dalej!
    Pozdrawiam i życzę weny!

    [ http://caroline-klaus-love-story.bloog.pl/ ]
    [ Inez227 ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Stefan =mmmm
    Klaus= grrr
    Damon = I love Damon
    I z tego powodu kocham twój blog ;) Czekam na kolejny rozdział. Jestem ciekawa co sie stanie, gdy Carmen dowie się kim jest Klaus i jaką rolę odgrywa w życiu braci...

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nowy rozdział, jeżeli masz ochotę przeczytać, była bym wdzięczna. ;-)

    www.nasza-1000-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nowy rozdział http://real-dream-zycie-zwariowanej-dziewczyny.blog.onet.pl/ zapraszam ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na nowy rozdział na moim blogu. ;-)

    www.nasza-1000-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam świetny blog, cieszę się że dodałaś Klausa i mam nadzieję że będzie go więcej w połączeniu z Carmen. Też ubóstwiam Klausa. Mam nadzieję że nie wciągniesz Carmen w ten ich głupi spór Salvatore&Elena przeciwko Klausowi i połączysz Klausa z Carmen.
    Mam tylko jedną uwagę. Czasem zamiast pisać w liczbie żeńskiej piszesz w męskiej i wtedy się trochę gubię.
    Czekan na NN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ; )
      Mam pewne plany wobec Klausa. ; D
      A po za tym dzięki za to, że zauważyłaś błąd, tekst poprawiałam, choć może nie wyłapałam wszystkich błędów. ; )
      Następnym razem się bardziej postaram. ; )

      Usuń
  9. Zapraszam Cię na kolejny rozdział na moim blogu. ;-)

    www.nasza-1000-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na nowy rozdział http://blood-angel-damonamelia.blogspot.com/ ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział! ahh, kocham braci Salvatore ;) i Klausa oczywiście też, więc świetnie że go dodałaś ;)
    Ten gift na końcu baaardzo mi się podoba ;p
    Pozdrawiam i czekam na nexta;)

    PS;Zapraszam do mnie
    http://vamp-miss.blogspot.com/
    http://always-and-forever-delena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

3. " A to chujki. "