2. " Zapas krwii ... "
" That kind of love never die. "
*
- Przepraszam . - wreszcie wydusił to z siebie. Było to szczere. Spojrzałam smutno na niego...i przytuliłam. Nie mogłam nawet po ponad 100 latach mieć mu za złe. Po prostu nie mogłam. Był i chyba jest jej przyjacielem. Najlepszym ... A jeśli chodzi o najlepszych przyjaciół ;
- No, dobra koniec tematu. Co z Damonem.? - zapytałam Stefana. Jestem ciekawa co słychać u największego kobieciarza jakiego znałam. Tak Damon. On zawsze miał coś takiego w sobie. Uśmiechnęłam się na wspomnienia o nim. Najlepszy kumpel. Z nim to była zabawa. Pamiętałam jak kiedyś podpalili stodołę. Stare dobre czasy. Kiedy zaciągnął sie do wojska, każda moja kuzynka za nim tęskniła i ja też. Bardzo .
- Wiesz Carmi. Jeszcze w roku w którym wyjechałaś zorganizowano nagonkę na wampiry. Wydało się z mojej winy, że Katherina jest wampirem. Zabrali ją. Razem z Damonem próbowaliśmy ją uratować. Zostaliśmy zabici. Obudziliśmy się jako wampiry, dzięki Kathrinie. Damon nadal kochał Katherine, obwiniał mnie za jej śmierć. Znienawidził mnie. Prze wszystkie te lata kłóciliśmy się. Dwa lata temu pojawiłem się w Mystic Falls. Za sprawą Eleny. O niej powiem ci później. On oczywiście musiał pojawić za mną. Nie chce wspominać go co było złe. Choć było tego i wciąż jest dużo. Damon mieszka razem ze mną w tym domu. Mamy wiele problemów. Na przykład z pierwotnymi. Nie całkiem między nami jest tak jak pamiętasz. - powiedział Stefan wspominając ostatnie lata. Jego oczy posmutniały.
- Dlaczego? - zapytała . Pamiętam ich jako braci. Najlepszych kumpli .
- ufam Ci ... Można powiedzieć, że razem z Damonem kochamy te samą osobę. - powiedział zielonooki wampir, smutno. Smutno .
- Kim ona? Poznam ją? - wypytywałam Stefana. - Chce wiedzieć .
- Ma na imię Elena. Elena Gilbert. Poznasz ją mam nadzieje. - powiedział spokojnie Stefan.
Hm. Więc jakieś dziewuszysko rozkochało w sobie moich chłopców. Eee, znam ten scenariusz już. Ostatnio skończył się on śmiercią ich obu . Przeszedł mnie dreszcz. Nie chce tego drugi raz .
- Tego się nie spodziewałam.No, po prostu pięknie. A jednak jego serce potrafiła podbić jakaś dama. I twoje . - powiedziała z lekka złośliwie .
- A ty, miałaś kogoś na oku? - zapytał zaciekawiony.
- Jaa, noo, po prostu można tak powiedzieć, ale na to wygląda, że on jest poza moim zasięgiem. - powiedziałam unikając jego wzroku. Patrzyłam w podłogę.
Patrzył na nią zdziwiony. Nagle usłyszeli pukanie do drzwi. I wszedł. Od razu się do niego przytuliłam.
- Damon, stęskniłam się. - powiedziałam. Mój Damon, chłopak tak mi bliski, z nim można było konie kraść. Ze Stefkiem to nie, on najczęściej nos w książkach miał . Bardzo za nim tęskniłam jak poszedł do wojska, pisałam do niego listy.Damon spojrzał na mnie badawczym wzrokiem. Tak samo jak wcześniej Stefan. Czasem byli do siebie podobni . Byli przecież braćmi.
- Carrr...mmenn? To ty. To naprawdę ta mała Carmen? Carmen! - powiedział Damon uśmiechając się.. Widział dawną przyjaciółkę . Jego przyjaciółkę, jeszcze za ludzkiego życia najbliższa mu osoba. Jedyna dziewczyna, znająca jego dobrą stronę, kochająca jego charakter a nie przystojny wygląd . Zawsze mógł na nią liczyć . Poznał ja kiedy był jeszcze dzieckiem. Tych oczu nie dało się zapomnieć.
- Tak, Damon to ja. Nie dziw się jestem wampirem. Cieszę się, że was znalazłam. Zaraz Ci po krótce wszystko wyjaśnię.
I tak kilka następnych chwil spędziłam na wyjaśnianiu Damonowi dlaczego jest tym kim jest .
- Carmi, dlaczego tak nagle się tu zjawiłaś ? - zapytał z nie nacacka Damon. No tak, tego zapomniałam im powiedzieć.
- Jak wiecie przyjaźnie się z czarownicami. Jedna z nich jest moją najlepszą przyjaciółką,a jej siostrzenica to jeszcze dziecko, ale także bardzo silna czarownica mająca wizje. Kiedy ostatnio składałam im wizytę, ta dziewczynka miała wizje dotycząca mnie, powiedziała, że muszę wrócić tam gdzie wszystko się zaczęło by poznać sens tego kim jestem. Najpierw nie potraktowałam tego serio. Ale potem słyszałam różne plotki, o pierwotnych, hybrydach a także 2 braciach z nimi walczących. Dowiedziałam się, że to dzieje się w Mystic Falls, po prostu musiałam tu przyjechać i sprawdzić. - skończyłam mówić.
- Czyli wiesz co nie co o pierwotnych i hybrydach ? - zapytał Stefan. Kiwnęłam potwierdzająco głową.
- Uuu, jesteśmy sławni . - zaśmiał się Damon . Ten śmiech był znajomy a jednak obcy. Nagle zadzwonił czyiś telefon . Damon odebrał . Po chwili odezwał się .
- Musze iść. - uśmiechnął się mimowolnie. Zmarszczyłam brwi.
- Gdzie ? - zapytałam.
- Do Eleny . Musze jej w czymś pomóc. - powiedział zadowolony.
- Aaa, do niej . Pff. idź, ale i tak ją potem mi przedstawicie. Ja osadzę czy was warta. - uśmiechałam się, wcale nie żartowałam. Spojrzałam na Stefana miał smutne oczy.Szkoda go. Damon wyszedł. Hmn. Kiedy ostatnio jadłam ? Jestem głodna.
- Stefan, pójdziesz coś przekąsić ? - uśmiechnęłam się.
- W sensie wampirzy posiłek ? - zapytał.
- Oczywiście, ja żywię się tylko krwią i alkoholem. - zaśmiałam się. Nie byłam alkoholiczka. Chyba.
- Zabijasz ?- spytał bez ogródek. Spojrzałam z lekka zdziwiona.
- Eee, kiedyś tak i to bardzo . Nawet mnie,kiedy byłam w Londynie, porównywano do Rozpruwacza. Nie wiem kim był, ale chyba jakimś wampirem bardzo okrutnym. - westchnęłam i spojrzałam na Stefana.Miał dziwna minę i patrzył w podłogę. Pewne fakty w tej chwili do mnie dotarły.
- Ty nim byłeś ?- zapytałam. Kiwnął głową. Zdziwiłam się. Stefan . Zabijał . Był wampirem . To było dziwne. Przypomniałam sobie coś.
- Wiesz, miło mi cię poznać Rozpruwaczu jestem Krwawa Dama . - zaśmiałam się. On też sie uśmiechnął. Prawda, taka była moja ksywa - Krwawa Dama. W tamtych czasach taka byłam. Niektóre rzeczy się zmieniają .
- Co cie skłoniło by przestać zabijać tak ... krwawo i brutalnie ? - zapytałam.
- Moja przyjaciółka Lexi, ale ona już nie żyje . . . - powiedział .
- I Elena . - podał po chwili .
- A ciebie ? - zapytał podtrzymując rozmowę . Zastanowiłam się chwilę.
- Wiesz dawno temu zaatakowałam mężczyznę jak z reszta miałam w zwyczaju, zabiłam go bardzo brutalnie, nie zauważyłam, że zrobiłam to na oczach jego córki . Chciałam jej wymazać pamięć. Ale ona zaczęła uciekać. Wpadła pod samochód - zmarła na miejscu. Nigdy nie zapomnę wyrazu jej oczu. - westchnęłam . To było okropne . Dziecko umarło przez ze mnie, a ostatnie co widziała to śmierć jej ojca . Bywałam suką . Spojrzał na mnie dziwnie .
- Idziemy ? - zapytałam .
- Wiesz, Carmi, jak już jakiś czas pije krew zwierzęcą . - westchnął . Uśmiechnęłam się, wcale nie dziwiąc.
- Ja też kiedyś piłam, przeszło ponad 10 lat . Ach, te czasy . - westchnęłam na wspomnienie o tym . Gonienie po lesie łani .
- Dlaczego przestałaś ? - zapytał zdziwiony.
- Problemy z wilkołakami . - powiedziała. Był to trudny okres mojego życia. I te problemy nie całkiem były z mojej winy. Pff, nie warte wspominania. Spojrzałam na niego smutno. Zrozumiał, więcej o to nie pytał .
- Masz jakiś zapas krwi ludzkiej, bo wątpię by Damon podzielał twoją dietę ? - zapytałam. Byłam głodna . Bardzo .
- Tak, jest na dole, zaprowadzę cie .- powiedział uśmiechając się. Uwielbiam jego uśmiech. przypominają mi się stare czasy . . . ludzkie czasy . Zaczęłam wspominać . . .
" Słońce świeci . Napawa mnie to radością . Ubrałam niebieską nową sukienkę, którą dostałam od ojca, była piękna, włosy spięłam w kok i obwiązałam błękitną kokardką. Jestem gotowa, zbiegłam po schodach . Zauważyła mnie Sofia - moja dawna niania, teraz służąca. Lubiłam ją . Była to kobieta posturna, o typowo włoskiej urodzie . Doświadczona przez życie .
- A dokąd tak panience śpieszno ? - zapytała. Uśmiechnęłam się .
- A niech Sofia zgadnie ? - zapytałam. Wiedziałam, że się domyśli.
- Czyżby do tych młodzieńców ? - zapytała z uśmiechem .
- Tak . Musze pożyczyć książkę od Stefana . - tłumaczyłam się .
- Niech się panienka nie tłumaczy. Dobrze, że panienka towarzystwo ma. Tak rzadko przyjeżdżają panienki kuzynki. Przynajmniej nie tułasz się samotnie . - powiedziała . Przyznam, że moje kuzynki, a było ich sporo, przyjeżdżały dosyć często. Niektóre były w moim wieku. Ale bywało, że siedziałam sama w ogrodzie . Sofia mnie już o nic nie pytała . Wyszłam. Prawie, że biegłam to rezydencji Salvatore . Kiedy już się w niej znalazłam zapytałam kamerdynera gdzie mogę znaleźć Stefana . Odpowiedział, że w bibliotece. Mogłam się domyślić. Służący w tym domu mnie znali. Choć przyznam, że pierwszego dnia kiedy tu się pojawiłam zdziwili się. Szłam korytarzem, zapukałam. Usłyszałam ;
- Proszę wejść . - powiedział Stefan. Nie cierpiałem tego tonu głosu, taki ... ponury . Weszłam . Siedział na fotelu tyłem do drzwi . Podeszłam bliżej . Czytał jakąś książkę. Ja lubię czytać, ale dla siebie a nie dla wiedzy . Nachyliłam się na nim i szepnęłam na ucho ;
- Znowu się uczysz . - powiedziałam, marudząc .
- I kto to mówi. - zaśmiał się.
- Ja bynajmniej znam umiar . - odparowałam . Usiadłam na oparciu fotela i chwile przyglądałam się jak on czyta. Zaczęło mnie to nużyć. Spojrzał na mnie .
- Ładnie dziś wyglądasz . - powiedział z uśmiechem . Wstałam zrobiłam obrót . Spojrzał na mnie.
- Naprawdę ładnie . - zaśmiał się .
- Dobra, koniec . Trzeba cie rozruszać . - powiedziałam . Zaczęłam szukać ... Adapter tu jest. Włączyłam muzykę . Stefan wstał. Dygnęłam .
- Czy panicz zatańczy ze mną ? - zapytałam chichocząc .
- Takiej danie jak ty nie wypada odmówić . - powiedział . Uśmiechnęłam się . Złapał mnie za rękę . Chwile potem tańczyliśmy . Aż takim zły tancerzem nie był, choć tańczył nie zbyt lekko. Oparłam głowę na jego ramieniu. Był wyższy ode mnie. Ode mnie wszyscy byli wyżsi . W tej chwili niczego mi do szczęścia nie brakowało. Czułam na sobie spojrzenie jego zielonych oczu . Mnmmm... i nagle z hukiem otworzyły się drzwi . Stanął w nich nie kto inny jak Damon .
- Oh, jak uroczo. - zaśmiał się . Stefan odskoczył ode mnie jak poparzony .
- Przeszkadzam ? - zapytał Damon .
- Ee, nie . I tak miałem iść z prośbą do ojca. - tłumaczył się Stefan . I po chwili wyszedł . Westchnęłam.
- Chyba ci partnera do tańca zabrałem. Wybaczysz ? - zaśmiał się starszy z braci .
- Jak bym mogła się na ciebie gniewać . - zaśmiałam się .Muzyka dalej leciała .Damon podszedł do mnie. Złapał mnie za rękę .
- Uczynisz mi tą przyjemność ? - zapytał .
- Ależ oczywiście . - odpowiedziałam . I po chwili zaczęliśmy tańczyć. Oparłam głowę na jego ramieniu tak samo jak wcześniej na ramieniu Stefana .
- Kiedy wyjeżdżasz do wojska ? - zapytałam .
- Za rok lub dwa . Teraz jestem tu potrzebny . - powiedział . Sama nie wiem czy smutno .
- Nie zostawiaj mnie . - burknęłam .
- Czasem trzeba lecz wrócę .- powiedział spokojnie .
- Będziesz pisać ? - zapytałam. Nie zniosłabym braku jego.
- Oczywiście . - powiedział . Uśmiechnął się.
- Będę się za ciebie modlić .- powiedziałam . Nie zniosłabym gdyby mu się coś stało .
- Oh, Carmi . - szepnął .
- Zmieńmy temat . Myślisz, że jestem ślepy ? - zapytał śmiejąc się.
- Nie . . . - powiedziałam po woli .
- Widzę co tu się święci . - zaśmiał się . . . śmiech .
Wspomnienie się rozmyło. . . "
- No, dobra koniec tematu. Co z Damonem.? - zapytałam Stefana. Jestem ciekawa co słychać u największego kobieciarza jakiego znałam. Tak Damon. On zawsze miał coś takiego w sobie. Uśmiechnęłam się na wspomnienia o nim. Najlepszy kumpel. Z nim to była zabawa. Pamiętałam jak kiedyś podpalili stodołę. Stare dobre czasy. Kiedy zaciągnął sie do wojska, każda moja kuzynka za nim tęskniła i ja też. Bardzo .
- Wiesz Carmi. Jeszcze w roku w którym wyjechałaś zorganizowano nagonkę na wampiry. Wydało się z mojej winy, że Katherina jest wampirem. Zabrali ją. Razem z Damonem próbowaliśmy ją uratować. Zostaliśmy zabici. Obudziliśmy się jako wampiry, dzięki Kathrinie. Damon nadal kochał Katherine, obwiniał mnie za jej śmierć. Znienawidził mnie. Prze wszystkie te lata kłóciliśmy się. Dwa lata temu pojawiłem się w Mystic Falls. Za sprawą Eleny. O niej powiem ci później. On oczywiście musiał pojawić za mną. Nie chce wspominać go co było złe. Choć było tego i wciąż jest dużo. Damon mieszka razem ze mną w tym domu. Mamy wiele problemów. Na przykład z pierwotnymi. Nie całkiem między nami jest tak jak pamiętasz. - powiedział Stefan wspominając ostatnie lata. Jego oczy posmutniały.
- Dlaczego? - zapytała . Pamiętam ich jako braci. Najlepszych kumpli .
- ufam Ci ... Można powiedzieć, że razem z Damonem kochamy te samą osobę. - powiedział zielonooki wampir, smutno. Smutno .
- Kim ona? Poznam ją? - wypytywałam Stefana. - Chce wiedzieć .
- Ma na imię Elena. Elena Gilbert. Poznasz ją mam nadzieje. - powiedział spokojnie Stefan.
Hm. Więc jakieś dziewuszysko rozkochało w sobie moich chłopców. Eee, znam ten scenariusz już. Ostatnio skończył się on śmiercią ich obu . Przeszedł mnie dreszcz. Nie chce tego drugi raz .
- Tego się nie spodziewałam.No, po prostu pięknie. A jednak jego serce potrafiła podbić jakaś dama. I twoje . - powiedziała z lekka złośliwie .
- A ty, miałaś kogoś na oku? - zapytał zaciekawiony.
- Jaa, noo, po prostu można tak powiedzieć, ale na to wygląda, że on jest poza moim zasięgiem. - powiedziałam unikając jego wzroku. Patrzyłam w podłogę.
Patrzył na nią zdziwiony. Nagle usłyszeli pukanie do drzwi. I wszedł. Od razu się do niego przytuliłam.
- Damon, stęskniłam się. - powiedziałam. Mój Damon, chłopak tak mi bliski, z nim można było konie kraść. Ze Stefkiem to nie, on najczęściej nos w książkach miał . Bardzo za nim tęskniłam jak poszedł do wojska, pisałam do niego listy.Damon spojrzał na mnie badawczym wzrokiem. Tak samo jak wcześniej Stefan. Czasem byli do siebie podobni . Byli przecież braćmi.
- Carrr...mmenn? To ty. To naprawdę ta mała Carmen? Carmen! - powiedział Damon uśmiechając się.. Widział dawną przyjaciółkę . Jego przyjaciółkę, jeszcze za ludzkiego życia najbliższa mu osoba. Jedyna dziewczyna, znająca jego dobrą stronę, kochająca jego charakter a nie przystojny wygląd . Zawsze mógł na nią liczyć . Poznał ja kiedy był jeszcze dzieckiem. Tych oczu nie dało się zapomnieć.
- Tak, Damon to ja. Nie dziw się jestem wampirem. Cieszę się, że was znalazłam. Zaraz Ci po krótce wszystko wyjaśnię.
I tak kilka następnych chwil spędziłam na wyjaśnianiu Damonowi dlaczego jest tym kim jest .
- Carmi, dlaczego tak nagle się tu zjawiłaś ? - zapytał z nie nacacka Damon. No tak, tego zapomniałam im powiedzieć.
- Jak wiecie przyjaźnie się z czarownicami. Jedna z nich jest moją najlepszą przyjaciółką,a jej siostrzenica to jeszcze dziecko, ale także bardzo silna czarownica mająca wizje. Kiedy ostatnio składałam im wizytę, ta dziewczynka miała wizje dotycząca mnie, powiedziała, że muszę wrócić tam gdzie wszystko się zaczęło by poznać sens tego kim jestem. Najpierw nie potraktowałam tego serio. Ale potem słyszałam różne plotki, o pierwotnych, hybrydach a także 2 braciach z nimi walczących. Dowiedziałam się, że to dzieje się w Mystic Falls, po prostu musiałam tu przyjechać i sprawdzić. - skończyłam mówić.
- Czyli wiesz co nie co o pierwotnych i hybrydach ? - zapytał Stefan. Kiwnęłam potwierdzająco głową.
- Uuu, jesteśmy sławni . - zaśmiał się Damon . Ten śmiech był znajomy a jednak obcy. Nagle zadzwonił czyiś telefon . Damon odebrał . Po chwili odezwał się .
- Musze iść. - uśmiechnął się mimowolnie. Zmarszczyłam brwi.
- Gdzie ? - zapytałam.
- Do Eleny . Musze jej w czymś pomóc. - powiedział zadowolony.
- Aaa, do niej . Pff. idź, ale i tak ją potem mi przedstawicie. Ja osadzę czy was warta. - uśmiechałam się, wcale nie żartowałam. Spojrzałam na Stefana miał smutne oczy.Szkoda go. Damon wyszedł. Hmn. Kiedy ostatnio jadłam ? Jestem głodna.
- Stefan, pójdziesz coś przekąsić ? - uśmiechnęłam się.
- W sensie wampirzy posiłek ? - zapytał.
- Oczywiście, ja żywię się tylko krwią i alkoholem. - zaśmiałam się. Nie byłam alkoholiczka. Chyba.
- Zabijasz ?- spytał bez ogródek. Spojrzałam z lekka zdziwiona.
- Eee, kiedyś tak i to bardzo . Nawet mnie,kiedy byłam w Londynie, porównywano do Rozpruwacza. Nie wiem kim był, ale chyba jakimś wampirem bardzo okrutnym. - westchnęłam i spojrzałam na Stefana.Miał dziwna minę i patrzył w podłogę. Pewne fakty w tej chwili do mnie dotarły.
- Ty nim byłeś ?- zapytałam. Kiwnął głową. Zdziwiłam się. Stefan . Zabijał . Był wampirem . To było dziwne. Przypomniałam sobie coś.
- Wiesz, miło mi cię poznać Rozpruwaczu jestem Krwawa Dama . - zaśmiałam się. On też sie uśmiechnął. Prawda, taka była moja ksywa - Krwawa Dama. W tamtych czasach taka byłam. Niektóre rzeczy się zmieniają .
- Co cie skłoniło by przestać zabijać tak ... krwawo i brutalnie ? - zapytałam.
- Moja przyjaciółka Lexi, ale ona już nie żyje . . . - powiedział .
- I Elena . - podał po chwili .
- A ciebie ? - zapytał podtrzymując rozmowę . Zastanowiłam się chwilę.
- Wiesz dawno temu zaatakowałam mężczyznę jak z reszta miałam w zwyczaju, zabiłam go bardzo brutalnie, nie zauważyłam, że zrobiłam to na oczach jego córki . Chciałam jej wymazać pamięć. Ale ona zaczęła uciekać. Wpadła pod samochód - zmarła na miejscu. Nigdy nie zapomnę wyrazu jej oczu. - westchnęłam . To było okropne . Dziecko umarło przez ze mnie, a ostatnie co widziała to śmierć jej ojca . Bywałam suką . Spojrzał na mnie dziwnie .
- Idziemy ? - zapytałam .
- Wiesz, Carmi, jak już jakiś czas pije krew zwierzęcą . - westchnął . Uśmiechnęłam się, wcale nie dziwiąc.
- Ja też kiedyś piłam, przeszło ponad 10 lat . Ach, te czasy . - westchnęłam na wspomnienie o tym . Gonienie po lesie łani .
- Dlaczego przestałaś ? - zapytał zdziwiony.
- Problemy z wilkołakami . - powiedziała. Był to trudny okres mojego życia. I te problemy nie całkiem były z mojej winy. Pff, nie warte wspominania. Spojrzałam na niego smutno. Zrozumiał, więcej o to nie pytał .
- Masz jakiś zapas krwi ludzkiej, bo wątpię by Damon podzielał twoją dietę ? - zapytałam. Byłam głodna . Bardzo .
- Tak, jest na dole, zaprowadzę cie .- powiedział uśmiechając się. Uwielbiam jego uśmiech. przypominają mi się stare czasy . . . ludzkie czasy . Zaczęłam wspominać . . .
" Słońce świeci . Napawa mnie to radością . Ubrałam niebieską nową sukienkę, którą dostałam od ojca, była piękna, włosy spięłam w kok i obwiązałam błękitną kokardką. Jestem gotowa, zbiegłam po schodach . Zauważyła mnie Sofia - moja dawna niania, teraz służąca. Lubiłam ją . Była to kobieta posturna, o typowo włoskiej urodzie . Doświadczona przez życie .
- A dokąd tak panience śpieszno ? - zapytała. Uśmiechnęłam się .
- A niech Sofia zgadnie ? - zapytałam. Wiedziałam, że się domyśli.
- Czyżby do tych młodzieńców ? - zapytała z uśmiechem .
- Tak . Musze pożyczyć książkę od Stefana . - tłumaczyłam się .
- Niech się panienka nie tłumaczy. Dobrze, że panienka towarzystwo ma. Tak rzadko przyjeżdżają panienki kuzynki. Przynajmniej nie tułasz się samotnie . - powiedziała . Przyznam, że moje kuzynki, a było ich sporo, przyjeżdżały dosyć często. Niektóre były w moim wieku. Ale bywało, że siedziałam sama w ogrodzie . Sofia mnie już o nic nie pytała . Wyszłam. Prawie, że biegłam to rezydencji Salvatore . Kiedy już się w niej znalazłam zapytałam kamerdynera gdzie mogę znaleźć Stefana . Odpowiedział, że w bibliotece. Mogłam się domyślić. Służący w tym domu mnie znali. Choć przyznam, że pierwszego dnia kiedy tu się pojawiłam zdziwili się. Szłam korytarzem, zapukałam. Usłyszałam ;
- Proszę wejść . - powiedział Stefan. Nie cierpiałem tego tonu głosu, taki ... ponury . Weszłam . Siedział na fotelu tyłem do drzwi . Podeszłam bliżej . Czytał jakąś książkę. Ja lubię czytać, ale dla siebie a nie dla wiedzy . Nachyliłam się na nim i szepnęłam na ucho ;
- Znowu się uczysz . - powiedziałam, marudząc .
- I kto to mówi. - zaśmiał się.
- Ja bynajmniej znam umiar . - odparowałam . Usiadłam na oparciu fotela i chwile przyglądałam się jak on czyta. Zaczęło mnie to nużyć. Spojrzał na mnie .
- Ładnie dziś wyglądasz . - powiedział z uśmiechem . Wstałam zrobiłam obrót . Spojrzał na mnie.
- Naprawdę ładnie . - zaśmiał się .
- Dobra, koniec . Trzeba cie rozruszać . - powiedziałam . Zaczęłam szukać ... Adapter tu jest. Włączyłam muzykę . Stefan wstał. Dygnęłam .
- Czy panicz zatańczy ze mną ? - zapytałam chichocząc .
- Takiej danie jak ty nie wypada odmówić . - powiedział . Uśmiechnęłam się . Złapał mnie za rękę . Chwile potem tańczyliśmy . Aż takim zły tancerzem nie był, choć tańczył nie zbyt lekko. Oparłam głowę na jego ramieniu. Był wyższy ode mnie. Ode mnie wszyscy byli wyżsi . W tej chwili niczego mi do szczęścia nie brakowało. Czułam na sobie spojrzenie jego zielonych oczu . Mnmmm... i nagle z hukiem otworzyły się drzwi . Stanął w nich nie kto inny jak Damon .
- Oh, jak uroczo. - zaśmiał się . Stefan odskoczył ode mnie jak poparzony .
- Przeszkadzam ? - zapytał Damon .
- Ee, nie . I tak miałem iść z prośbą do ojca. - tłumaczył się Stefan . I po chwili wyszedł . Westchnęłam.
- Chyba ci partnera do tańca zabrałem. Wybaczysz ? - zaśmiał się starszy z braci .
- Jak bym mogła się na ciebie gniewać . - zaśmiałam się .Muzyka dalej leciała .Damon podszedł do mnie. Złapał mnie za rękę .
- Uczynisz mi tą przyjemność ? - zapytał .
- Ależ oczywiście . - odpowiedziałam . I po chwili zaczęliśmy tańczyć. Oparłam głowę na jego ramieniu tak samo jak wcześniej na ramieniu Stefana .
- Kiedy wyjeżdżasz do wojska ? - zapytałam .
- Za rok lub dwa . Teraz jestem tu potrzebny . - powiedział . Sama nie wiem czy smutno .
- Nie zostawiaj mnie . - burknęłam .
- Czasem trzeba lecz wrócę .- powiedział spokojnie .
- Będziesz pisać ? - zapytałam. Nie zniosłabym braku jego.
- Oczywiście . - powiedział . Uśmiechnął się.
- Będę się za ciebie modlić .- powiedziałam . Nie zniosłabym gdyby mu się coś stało .
- Oh, Carmi . - szepnął .
- Zmieńmy temat . Myślisz, że jestem ślepy ? - zapytał śmiejąc się.
- Nie . . . - powiedziałam po woli .
- Widzę co tu się święci . - zaśmiał się . . . śmiech .
Wspomnienie się rozmyło. . . "
Komentarze
Prześlij komentarz